poniedziałek, 10 sierpień 2015 23:50

Zaklęty krąg cz 3. Toksyczny odpad

Napisał 
Oceń ten artykuł
(1 głos)

 

„Nie jestem osobą wierzącą, ale chodzę do kościoła, bo chcą tego moi rodzice/teściowie. Nie będę z nimi walczyć, nie mam siły, chęci, nie widzę możliwości wygrania takiego starcia”. Potulnie, niczym skazany na dożywocie więzień, poddajesz się wpływowi rodziców. I to nie ważne, że masz 15 czy 55 lat, twoje ciało jest bezwładne, dusza dusi się w klatce, spojrzenie ginie gdzieś w otchłani nicości. Zatraciłeś pierwotne instynkty, jesteś niczym lew w zoo, karmiony przez opiekunów, niezdolny do samodzielnego polowania, a jedyny znany ci świat, to ciasna klatka i tłumy gapiów po drugiej stronie krat. Jesteś czyjąś własnością.

Rodzice spod znaku „daliśmy ci życie, zatem mamy pełne prawo ci je odebrać” spełnili swój chrześcijański obowiązek wychowania w wierze. Zawlekli cię jako niemowlę do chrztu, wypchnęli nic nie rozumiejącego do pierwszej komunii, skutecznie groźbami przemówili ci do rozumu, abyś przystąpił do bierzmowania. Nigdy nie wprowadzali cię w tajniki wiary, nie rozmawiali z tobą o współczesnym świecie widzianym przez pryzmat nauk KK, bo nie mieli czasu, ochoty, a przede wszystkim dlatego, że sami całkowicie nie rozumieją wyznawanej przez siebie wiary. Nauczeni ślepego wykonywania zainstalowanego im w dzieciństwie oprogramowania, przypominają sobie od czasu do czasu, że są strażnikami wiary w rodzinie. I stwierdzają, co następuje, że np. syn, czy córka dawno w kościele nie byli, że bywają (albo i nie) tylko od święta, że się nie modlą, że księdza po kolędzie przyjąć nie chcą. Prawdziwy dramat i zamach na domowe sanktuarium to wyrażenie braku chęci wzięcia ślubu kościelnego (lub ślubu w ogóle), braku chęci ochrzczenia dziecka, lub posłania go do pozostałych sakramentów. Do boju zatem! Wyciągamy oręż. O ile młodsze dzieci śmiało można było nawracać pasem, to na dorosłe zadziałać musi marudzenie, ględzenie, kąśliwe aluzje, fochy, straszenie rozchorowaniem się, lub nawet zejściem ze zgryzoty. Warto zauważyć pewną prawidłowość: rodzice nie zaczynają w takich sytuacjach rozmów o wierze, nie interesują ich motywy takiego, a nie innego postępowania dzieci. Nie próbują wyjaśniać, sprowadzać na „dobrą drogę”. Jedyna sugestia to „idź do kościoła”, „przyjmij sakrament, bo się będą z ciebie śmiali”, „trzeba w coś wierzyć”. Niestety, przy całym szacunku do rodziców, demaskuje to ich katolską obłudę. Z takiej sytuacji są tylko dwa wyjścia. Pierwsze, to wspomniany wcześniej etat lwa w zoo. Drugie to bunt. Niby proste, prawda? „Kto w tym wieku nie jest przeciwko porządkowi tego świata, ten urodził się martwy”, jak powiedział Alfred Bizanc. Jeśli posiadasz osobowość, to kiedyś będziesz chciał porzucić rolę kukiełki w czyimś teatrzyku. Będziesz chciał żyć kierując się własnym światopoglądem. Zrozumiesz, że tobie, i twoim poglądom należy się szacunek. Również od rodziców, bo nie jesteś ich własnością. Nie ma piękniejszego dnia w życiu rodzica niż ten, w którym zaobserwował, że jego dziecko z poczwarki przeobraża się w pięknego motyla. Dziecko, które jest zdolne do samodzielnego myślenia, jest zdolne do kierowania się własnym osądem, podąża za własnymi marzeniami i pragnieniami. Jeśli masz szczęście, i twoi rodzice wolni są od mentalności niewolnika, tak właśnie będzie. Jeśli niestety, takiego szczęścia nie masz, będziesz dla nich toksycznym odpadem. Będą uważali, że przynosisz im wstyd, a kieckowy przebieraniec będzie ich w tej świadomości umacniał (zawsze to parę złotych można trafić za msze w intencji „nawrócenia” dziecka). Szanuj takich rodziców, ale przykładu nie bierz. Co się stanie? Może z czasem nabiorą do ciebie odrobinę, lub więcej szacunku, może pokalają się drobinką nie w pełni zrozumianej tolerancji, może się od ciebie odwrócą. Jedno jest pewne: przetrwają. Nie umrą z tego powodu. Ich stan psychiczny nie pogorszy się. Regularne dawki „Zbawienia” i obcowanie z Dealerami zapewniają przecież siłę. Nie musisz składać swojego życia na ołtarzu ich lepszego samopoczucia.

Słaba wiara w słuszność wyboru własnej drogi zawsze zostanie stłamszona przez lenistwo i oportunizm. Ludzie będący niczym liście na wietrze są najbardziej podatni na wpływy innych. Roboty, którym nie zaprogramowano poddawania cudzych osądów w wątpliwość, są przecież idealnymi klientami Dealerów, i doskonałym środkiem do realizacji cudzych marzeń.

 

Czytany 2446 razy Ostatnio zmieniany piątek, 12 sierpień 2016 23:54

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank

Kalendarz

« Wrzesień 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Odwiedź koniecznie:

Użytkownicy

Statystyki odwiedzin

5416385
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Ostatni tydzień
Ten miesiąc
Ostatni miesiąc
Wszystkie
8565
19303
8565
5261573
500292
676145
5416385

Twoje IP: 54.198.165.74
2017-09-24 10:32:04