(Historia z Minnesoty i Islandii-2001)

Kiedyś usłyszałem lub przeczytałem: „Umarli są martwi, niech będą”. Rzeczywiście, myślałem, że tak, ale wkrótce dowiem się, jak umarli mogą być umarli (i wszyscy się śmiali, kiedy to powiedziałem). Nazywam się Jonathan Fable.

Widziałem to, co widziałem i maszerowali niską ścieżką w cichej procesji do morza, te upiorne postacie o surowych twarzach, duchy ziemi, powietrza i wody, maszerujący starzy żołnierze; Byłem zdumiony mgłą jak mgła, aby zobaczyć te widmowe duchy tego wieczoru wzdłuż islandzkiego wybrzeża, przybyłem tu z Minnesoty, aby odwiedzić, weekend, aby uciec od moich lokatorów, miałem dwadzieścia jeden Wynajmowałem swoje domy, dwadzieścia jeden rodzin i często wybierałem długi lub krótki weekend tu i tam, Islandia, tym razem poza stolicą, Reykjaviku. z którego byłem około czterdziestu mil stąd i na klifie; W tym momencie poszedłem z nimi ścieżką do morza - umarłych!

Widziałem te kształty przez oświetlone księżycem morze, skały i skały wokół dookoła migotały; Mieli ponure oczy bez mrugnięć i powiek, duchy o niezwykłej dla nich szarości, oświetlone lampą fioletowe oczy. Długie, nitkowate włosy, częściowo nagie, częściowo ze starymi szatami, częściowo prawie demoniczne, wszystkie prymitywne, częściowo nawet z ogonami naczelnych, wydawało się, że byli niewolnikami, Maurami, krzyżowcami (z XI wieku), barbarzyńcami, a nawet niektórymi żołnierzami pierwsza wojna światowa, niektórzy Sasi, Rzymianie i Grecy; wszyscy maszerowali majestatycznie nad morze, jakby zostali zagubieni i znalezieni.

Ktoś poprowadził ich wzdłuż tej długiej, cienkiej linii, która rozciągała się na kilkaset stóp, może dwie do trzystu. Kształt, który prowadziła, wyglądał fizycznie, widziałem, jak kilka razy się obracał, widziałem go krótko; Być może był człowiekiem z jednej z ostatnich wielkich wojen i wyglądał jak wojownik. Sam byłem weteranem wojennym, Wietnam był moją wojną. To wszystko było takie dziwne, dlaczego mogłem ją zobaczyć? Byłem oszołomiony. Powiedziałem sobie: wyjdź, zanim zaangażuję się we wszystko, czego żałuję.

Osoba odpowiedzialna za linię główną znów spojrzała na mnie, jakbym chciał zobaczyć, czy idę za nim, a zatem mógł zobaczyć zmarłych, ale z jakich powodów nie byłem pewien, zatrzymał grupę, a ja zatrzymałem. Jego oczy rozszerzyły się, jakby zaskoczony, jakby zdumiony, jakbym widział te tak zwane wędrujące duchy. Potem wrócił do pracy. Niektórzy mnie obserwowali; ale naprawdę nie zwracałem na to uwagi i po prostu kontynuowałem.

Nie mogłem przestać chodzić ze zmarłymi, być może z intrygi i do pewnego stopnia magicznej mocy, głuchy i hipnotyczny. Czułem się prowadzony. Cudowna niepewność, więc pośpieszyłem po tej długiej linii, tej procesji duchów, które były na morzu.

Moje stopy stawały się coraz słabsze, a kolana cięższe, im bliżej morza. Potem zacząłem słyszeć głosy w mojej głowie, jakby lider rozmawiał ze mną paranormalnie - żartowałem, że pod powierzchnią morza był iluminator dla zagubionych dusz na Ziemi, myślę, że to ich duch lub resztki Jej duchy, zagubione i teraz znalezione, jak rozumiem, później dowiedziałem się, że niektóre zaginęły przez wieki i znalazły drogę do tego miejsca, jednego z kilku na całym świecie. I najwyraźniej zwiadowca lub egzaminator przed nimi doprowadził ich do losu, drzwi do następnej, nowego miejsca zamieszkania, które odnowiło ich istnienie.

Duchy rozmawiały między sobą, te dwieście maszerujących naprzód szatańskimi szeptami i do pewnego stopnia w rozmowach społecznych we wszystkich możliwych językach. Im bliżej morza, tym ciemniej się zbliżają. Gdy dotarli do morza, wieczór zmienił się w świt, a zmierzch w ciemną noc.

Nocne powietrze było zimne, wniknęło głęboko w moje kości i było lato, jak wiem, zwykle gorące noce, ale z tymi wszystkimi martwymi ludźmi czułem się, jakbym był w lodowej skrzyni, to było Cisza, która panowała na brzegu, kiedy wszyscy staliśmy kamień i patrzyliśmy w jego niekończącą się wodę.

Woda cofnęła się, a duchy szybko weszły do ​​morza i zanurzyły się w wodzie w chwili, gdy prąd się odbił. Następnie zauważyłem, że sycząca woda bulgotała, dusze mruczały, ich głosy odbijały się echem, a wibracje w powietrzu sprawiały, że nocna atmosfera była nawiedzona. Kiedy padłem na kolana w wodzie, fala wyszła i nadeszła szybko.

Powódź spłynęła na mnie jak czarny sęp, bez żalu, wyrwała mnie z nóg, straciła równowagę i wpadła do morza, gdy się zakryła, wstrzymała oddech, znalazła moje stopy i wyprostowała się, a powódź znów się cofnęła kiedy się poruszyłem, zostałem pochowany do szyi na piasku i wiedziałem, że fala wkrótce się odwróci, wrócił i obok mnie był ten mężczyzna, który zerknął nade mną, mężczyzna, z którym stałem pierwszy Martwy, który zaprowadził ją do iluminatora, a kiedy przemówił, jego głos był dokładnie tym, który słyszałem w mojej głowie, który brzęczał i ciągnął mnie, jakby wyciągała rękę, aby sprawdzić, czy mam taką zdolność Widząc umarłych, głos, którego tak naprawdę nie słyszysz, głos, który ma inny wymiar:

„Będziesz doskonały”, powiedział do mnie, jakby miał plany na moją przyszłość. Następnie dodał: „Możesz zobaczyć umarłych, nie ma wielu z nas, którzy mogą, jesteś jednym z niewielu ...!”

Byłem co najmniej zdezorientowany tymi wszystkimi wydarzeniami; moje myśli w chaotycznym wirie. Niemal niemożliwe było uwierzyć temu człowiekowi, który powiedział, że podróżuje z umarłymi, ale widzenie jest wiarą, i nie tylko to widziałem, towarzyszyłem mu i jej do ich wejścia w miejscu, które oferowało wyjście do miasta zaoferował morze, z tego miejsca na ziemi, aby połączyć umarłych poza nimi, tych, którzy zostali z jakiegokolwiek powodu. Powtarzam, widziałem to na własne oczy i co mogłem powiedzieć. Nawet przez chwilę myślałem, że to wszystko sen (często cierpiałem z powodu braku odpowiedniego snu, ale tak nie było), a potem pomyślałem o tym, co dalej, dlaczego mnie nie pogrzebał? Mam na myśli, że słyszałem nadchodzącą falę. Czego chciał ode mnie bez rozmowy?

„Jesteś moim zastępcą”. Powiedział z humorem, ale z poważną miną, która sprawiła, że ​​pomyślałem, że miał na myśli to, co powiedział. Potem powiedział: „Jeśli się zgodzisz, wyciągnę cię z piasku, jeśli nie, dołącz do następnej grupy i nie musisz ich prowadzić, będziesz jednym z nich”.

Co mogłem zrobić, to znaczy, byłem na jego łasce i zgodziłem się i przez chwilę pomyślałem, że muszę podpisać coś krwią, ale to nie było, powiedział: „Twoje słowo jest dobre, jest takie dobre tak jak wasza dusza, a wasza dusza, którą widziałem, jest dobra. Jeśli jesteście winni tego obowiązku, przyjdę was znaleźć, aby was odszukać i oswoić tam, gdzie was znalazłem ”.

Potem delikatnie wyciągnął mnie jak robak utknięty w dziurze, a ja stanąłem obok niego.

Potem powiedział mi, że jedzie z umarłymi od ponad stu pięćdziesięciu lat, a przed nim był jeszcze jeden, przed dniami Wikingów i jeszcze kilka innych.

Przez kilka minut nic nie powiedziałem i pozwoliłem mu wyjaśnić, co musiał zrobić, obserwując ogień w oczach, jakby był zmęczony pracą i chciał iść z życiem gdzie indziej. Przyjąłem, że kiedy mówił, musiał mieć prawie 200 lat. Zasadniczo powiedział mi, że muszę tu zostać, znaleźć pracę w mieście i przyjść tutaj w nocy, że muszę tam być, aby przywitać zagubione dusze i prowadzić je do nich każdej nocy, iluminator w morzu , Byłoby to moim obowiązkiem, dopóki nie znajdę zamiennika.

„Masz prezent - dodał - i musisz go używać przez następne sto lat, jeśli umrzesz, jak inaczej znajdą drogę do iluminatora na morzu?”

Szczerze mówiąc, nie obchodziło mnie to, chciałem wyjść i zacząć iść.

„Zaczekaj chwilkę,” powiedział, „jeśli pójdziesz, muszę cię zabrać z powrotem tam, gdzie cię wykopałem! Uratowałem cię tylko, aby zająć moje miejsce”.

Nie wiedziałem dokładnie, o czym teraz myślę, myślę, że zacznę w przyszłym roku lub po tym, jak zrobię coś w Minnesocie, ale chciał, żebym w tym momencie przejął dowodzenie.

Zemsta jest słodka, pomyślałem, teraz mi grozi, ale nie zwróciłem na niego uwagi, a kiedy się obudziłem, coś uderzyło mnie w głowę i wróciłem do moich wąskich kwater na piasku. nadeszło bardzo szybko i nadeszło, słyszałem to, a starzec stojący nade mną jak strażnik więzienny uśmiechnął się szeroko.

„To naprawdę wszystko, co pamiętam, chłopaki, ponieważ kiedy się obudziłem, byłem tutaj z wami, stojąc przy iluminatorze, czekając, nie wierzył mi, że zrobię to, co powiedziałem, że zrobię i nie sądzę, żebym zrobił to, co chciał być szczery ”.

Potem wszyscy nowicjusze zaczęli się śmiać z mojej opowieści, wszyscy martwi otaczający mnie tutaj na głębokim morzu, kiedy czekaliśmy na otwarcie iluminatora, wszyscy się śmialiśmy, gdy starzec przyprowadził więcej ludzi do sklepu.

Napisano 18 kwietnia 2007 r. / Zredagowano 21 kwietnia 2007 r., Zredagowano 8 sierpnia 2007 r.