Lux in Tenebris

Lux in Tenebris

piątek, 15 listopad 2013 22:59

Bal wszystkich świętych ...

 

Bal wszystkich świętych w dniu Wszystkich Świętych?
A więc nadeszła wiekopomna chwila... jak co roku, jak co roku!...
A znaleźć tak wehikuł czasu i zerknąć, czym karmią się zwolennicy chrztu itp pierdół? Czym żywimy nasze potomstwo? Stekiem bzdur, czy prawdą szeroko pojętą?

Spójrzmy niedaleko, w rok 2033...cała masa "baranków" podąża 1 listopada nad groby swoich bliskich i niebliskich, kochanych i mniej lubianych, podążają tępo trzymając w ręku płonący znicz, świecę, bukiet lamp. Patrzą w górę, patrzą w dół, ale najważniejsze to i przednie, patrzą po sobie, oceniając półmózgiem szatę sąsiada i to, z czym nad grobem stryja stoi. Nikt nie patrzy na wyraz twarzy, na ból, który rzekomo jeden i drugi w sobie nosi, nikt, poza małą Mądrą, która pyta z zaciekawieniem Tatusia:

- Dlaczego ta pani płacze? dlaczego ten pan się śmieje? a po co im t wszystkie kwiatki? Tato!!!?...
- Płacze, bo jest smutna (a w głowie: wyje na pokaz przed koleżanką na pokaz, która doskonale wiedziała, ile krzywdy wyrządził jej rodzony ojciec), że jej Tatuś nie żyje.
- OJ! TO JA TEŻ BĘDĘ SMUTNA, ALE PŁAKAĆ NIE BĘDĘ, BO SKORO TATUSIU BĘDZIESZ W NIEBIE, TO BĘDZIESZ SIĘ DO MNIE UŚMIECHAŁ, PRAWDA?
- Oczywiście córeczko! Będę się uśmiechał do Ciebie!
- A CHCESZ ŻEBYM KWIATKI NA TWÓJ GRÓB PRZYNOSIŁA?
- Nie. Wystarczy, że Ty mnie odwiedzisz.
- A LAMPKĘ, MAM PRZYNIEŚĆ LAMPKĘ?
- Nie. Jedno światło mam, to najważniejsze.
- JAKIE TATO?!
- To, które bije z Twojego serduszka córeczko!!!
Mądra uśmiechnęła się, spojrzała na grób Mamy, zacisnęła rączkę Tatusiowi i poszli...

Czy to możliwe, że tak mądre/oświecone dzieci, będą za dwadzieścia lat?
A może już jest ich spora grupa?
Myślę, że z dnia na dzień jest ich więcej i więcej, sęk w tym, żeby "staruszków" oświeciło, nim ich pociechy staną w obliczu najprawdziwszej prawdy!

Chrońmy nasze dzieci przed spektaklami wszelkiej maści, serwowanymi dzień w dzień, czy to z ambony, czy ze straganu, albowiem wszelkie zło się tam gnieździ, każdy kąt wypełnia i w każdą zdrową komórkę inteligencji wepchnąć się chce. Głuche, stadne zło.

W życiu nie zobaczysz większej liczby aureoli aniżeli 1 listopada, no cóż, każdy chce się poczuć świętym...w tym Święcie. A więc odważ się! Zapal znicz i rycz!

niedziela, 12 maj 2013 08:16

Apostazja...

 

Czasem można zwariować, cotygodniowy pęd na chwilę jakby zwolnił, żeby przyjrzeć się weekendowi, który tak nagle mnie zaskoczył:-) Oczywiście muszę wspomnieć o lecie, które w tygodniu nieźle się rozpędziło i zabłądziło w naszym pięknym kraju, można to w sumie wybaczyć, ale skoro już się pojawiło, to weekend też mogłoby pochłonąć, czyż nie?;-)

 

Nagle frekwencja licealistów wdrapała się na sam szczyt, matka matura ręce przed nimi rozłożyła, ale nie wszystkich  obdarzy równą miłością, zupełnie, jak księciunio, któremu ręce w stronę trzódki nawiedzonych "dzieci" drżą ( w mniej lub bardziej brutalnym domyśle). Pewnie nawet na "zlocie" wierzących, o wytrwałość dla uczniów woła, nie bez przyczyny oczywiście...w każdym razie wielu świadectwo dojrzałości "dostanie", niewielu ( ale chwała im za to) też pójdzie pożegnać się na dobre z rzymskokatolickim uzależnieniem, Blister strzelił w dziesiątkę z tymi Dealerem i Uzależnionymi:-)

 

Apostazja...

sporo trzeba się w dzisiejszych czasach natrudzić, żeby odetchnąć prawdziwą i wyczekiwaną wolnością...ktoś pomyśli: LIT o więźniach klepie, czy jak? A, to mogłoby być w sumie trafnym spostrzeżeniem, ponieważ Ci, którzy zmąceni i wessani jako niemowlęta w wir KATOLicyzmu, mogą się tak często czuć, oczywista większość się nie przyzna do tego, ale sądzę, że tak właśnie jest... Całkiem niedawno mój bliski, wspólnie z dwoma kolegami (potrzebnych jest dwóch świadków!) wybrał się do tutejszego proboszcza, w celu wypisania się z listy wiernych, procedura w sumie króciutka, druk został wypełniony, podpisany i po sprawie być powinno, ale oczywiście kLEcha dodał: proszę odesłać do kurii ten druk, listem poleconym! Apostata w progu skomentował: to pana obowiązek, nie mój!  Kto by pomyślał, że już nawet na znaczki szkoda, no bo przecież każdym możliwym groszem trza "boże" konto  zasilić, żeby "z Bawi e n i e" w ekskluzywnym wydaniu otrzymać...

 

 

niedziela, 05 maj 2013 22:57

Prawda w oczy KatOLE...

...tak oto długi weekend majowy w pośpiechu oczy zamyka, jak CI, których nieme światło z niebios oślepia:-)
 
Prawda w oczy, K a t O LE...
 
Pewnej letniej nocy przyszło na świat dziecko, piękne, jak dla każdej matki być powinno ( oczywiście pomijam wyjątki), dla tej było spełnieniem, cudem, wiadomego pochodzenia:-)
 
Wielu na informację o pojawieniu się istotki, cieszyło się prawdziwie...ale medal ma dwie strony, inni byli zszokowani, bo, jak tak można dziecię stworzyć, jak się nie jest w związku małżeńskim?! To grzech!!! Temat chrzcin rzecz jasna, również został poruszony...
 
- to kiedy chrzciny? - zapytali "głęboko" wierzący,
- my nie zamierzamy ochrzcić  naszego dziecka!!!
- jak to? tak bez chrztu dziecko chcecie "chować"?
- a co? chrzest, to tlen, że nie da się bez niego żyć??
- ale my Was ochrzciliśmy!!!
- a czy my o tego chcieliśmy??
 
Nie, nie chcieliśmy tego, jak i innych "cudacznych" rzeczy, które nie miały dla nas znaczenia, więc teraz, kiedy dojrzeliśmy i zrozumieliśmy wiele z tego świata, świadomie mówimy: stop chrzcinom i tym podobnym ceregielom, nasz potomek, zostanie wychowany w wolnej myśli a nie w tej "z e p s u t e j" - zrozumiano?!
 - jak tak, to rodziny nie ma!!!
 
Ręce opadają, na tych, którzy stępiony umysł mają a co gorsza , powiem nawet, że brak im rozumu,  nic tylko ślepo wpatrzeni w kawałek drewna - za nic mają prawdę własnych dzieci, zawieszeni, jak stadko ciem przy świetle - które ponoć wskazuje drogę, a tak w rzeczywistości wypala ich kawałek po kawałku...no ale przecież żyją zgodnie z dekalogiem ...taaaak, ciekawe z którym!? Wiem!  Z dekalogiem hipokrytów.

 

 

środa, 01 maj 2013 23:10

...co ludzie powiedzą?

W maju, jak w raju?

 

...ano, niekoniecznie, pogoda za oknem nie nastraja na wielkie uśmiechy, miało być lekko i letnio, a tu co? Jak zwykle, my zapracowani, pędzący ( nie bez przeszkód ) za przysłowiowym kawałeczkiem chleba, zamiast delektować się wolnym "dłuugim" weekendem, tłuczemy się z myślami, które czasem często nie pozwalają odpowiednio odetchnąć, a może się mylę?:-)...

...w każdym razie wszystkim tym "pędziWINDom" życzę chwili spokoju i chociaż chwilowego S T O P u, w końcu do siedemdziesiątki pewnie nam "młodym" ( i pięknym) daleko;-)

 

Ab ovo...

 

rzecz działa się na przedmieściach, grupa ludzi zaproszonych na wesele w podnieceniu niczym szeregowi, maszerowała do kościoła na mszę...

Wszyscy wpatrzeni w ołtarzyk, jak zahipnotyzowani słuchali kazania, tylko ruda dziewczyna, stojąca w kąciku "domu" z niecierpliwością czekała na wyjście...

Nagle pod jej nosem pojawiła się taca pełna "groszy" i kopert, uniosła głowę do góry i zdziwiona spojrzała na kościelnego, z którego ust wypłynęło leniwie "Bóg zapłać"! Kobieta, która z uśmiechem wrzuciła kopertę do koszyka, spojrzała na nią pogardliwie, krótko po mszy znów przyszło im siedzieć obok siebie, tym razem przy weselnym stole. Ruda nagle usłyszała:

 

- są tu i tacy, którzy ani grosza na ofiarę nie dali, że też my musimy za nich płacić!!!

 

Jakie musimy?! Jakie musimy? - wykrzyknęła "rudzizna" i rację miała, tak sądzę;-)

 

Babsztyl jeden nauczony schematu "pobożnego" życia, w prostackiej postawie utopiony, wychowany na bezmózgą dewotę, ma czelność narzekać, że z portfela ubywa na ofiarę! Przecież uczona od kołyski, że księciunia trza wspierać, wspomagać, bo przecież bez tego to wstyd w oczy spojrzeć ludziom...no tak, co ludzie powiedzą?

 

To jest dla takich "przykładnych" wiernych przewodnie pytanie, które przesłania im cały świat...nie ma to, jak słuchać tego, czego się nie widzi, a być głuchym na szept tych, którzy potrzebują być wysłuchani. Wielokrotnie potem "wytrzeszcz oczu" można dostrzec w kimś takim, bo dziecko w nałóg wpadło, bo mąż popełnił samobójstwo, bo sąsiad sąsiadce dziecię spłodził...słuchajcie tego, kto do Was mówi i o czym mówi, może uda się Wam czasem powstrzymać ludzką tragedię...na nic modły wszelakie, bowiem, jeśli człowiek do człowieka ręki nie wyciągnie ( nie z tacą, rzecz jasna ), żadni "bogowie i święci" tego nie dokonają i całowanie krucyfiksu nie pomoże!

 

poniedziałek, 29 kwiecień 2013 22:20

Co łaska...

Ab ovo...

 

tak się "przyglądam" Waszym "czarnym myślom" i przyznam, że bardzo miło mi się dzieje w mojej głowie. Nie wiem, skąd pochodzicie, jaki fach macie w rękach i co Was jeszcze męczy w głębi, ale wiem jedno, płyniemy jedną wielką "łodzią" w znane i nieznane obszary tego      p r a w d z i w e g o  skrawka świata, który w tych czasach, jest u większości populacji "ludu"  tematem t a b u ...

 

...pewnie, możnaby nas nazwać: lożą szyderców...pewnie!!! Tylko, czy uważne obserwacje tego, co tak wbija mi/nam gwóźdź w palce lub inne części ciała:-), są powodem do takich ocen? Jasne!!!

 

Od zarania słyszysz: Co łaska...

 

Nie ma to, jak drobny dateczek na dom boży...co łaska: 100 pln, 200 pln...i więcej, już nawet ust pewnie ksiąciunio nie otworzy, żeby swoją powinność "uczynić", banda hipokrytów!!!

Wielce mi powołani, do czego pytam? Do tego, żeby sprzedać swoje "usługi", bynajmniej nie wypełnić wolę bożą, o której "śpiewają" co mszę, co "ucztę"...

 

Pewien skromny człowiek, obarczony pochówkiem bliskiej osoby, poszedł do księdza opłatę za obrządek uiścić, zapytał grzecznie: ile się należy za owo "dzieło"?

 

 - co łaska... - odparł men in black -... 550 złotych!!!

 

Stoicka postawa owego "parafianina" była jakże przecudna - uśmiechnął się lekko - spojrzawszy w sufit ( no przecież nie w niebo:-)) - położył na tacy 80 złotych i wyszedł...

 

i tak oto właśnie, co łaska się stała, ksiądz, gdyby mógł, pewnie cisnąłby piorunem, gdyby taki miał w sukmanie, a tak, to podwinął kopytka i znikł...daję sobie pukiel włosów wyrwać ( a są mi niezwykle bezcenne), że "funkcjonariusz boży" ostro się wpienił:-), nawet na słynne Bóg zapłać nie było go stać, ale to już zupełnie inna historia...

 

 

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank

Kalendarz

« Listopad 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Odwiedź koniecznie:

Użytkownicy

Statystyki odwiedzin

6571190
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Ostatni tydzień
Ten miesiąc
Ostatni miesiąc
Wszystkie
6885
19524
26409
6397119
399873
621608
6571190

Twoje IP: 54.80.146.251
2017-11-20 08:30:08