niedziela, 29 listopad 2015 22:14

Zaklęty krąg cz 4. Upraszczanie

 Martwi w chwili przyjścia na ten świat.

 To ich wybór, dlaczego tego nie dostrzegasz?

 Charles Michael Schuldiner – Born dead

- Ten ksiądz to chyba oszalał! - oświadczyła niewielkiej grupce znajomych Ela, mama 10-letniego Michała, oraz 6-letniego Kacpra, kolegi Okrucha – kilka wieczorów poświęciliśmy z Michałkiem na wałkowanie jakichś listów jakiegoś tam świętego, i Michałek znał je doskonale i co? Wstawił mu tróję! I to z minusem! Za co? Spytał go, ile jest tych listów, a gdy Michał zaczął je wymieniać, ten mu przerwał i podsumował, że pewnie nie chciało się Michałkowi przygotować. No wiecie??? Zadaje jakieś bzdury, modlitwy na ocenę, dzieci chodzą do kościoła na kartki! - kontynuowała oburzona.

- To dlaczego nic z tym nie zrobicie? - spytałem.

- Jak to? - oczy Eli przybrały rozmiar pięciozłotówek.

- Jest was tylu w podobnej sytuacji, że możecie z plebanem nawiązać dialog, ewentualnie poruszyć temat z jego przełożonymi. Jeśli nic nie robicie, to nie dziwcie się, że on robi, co chce.

- Ale to nic nie da – z poczuciem beznadziei odparła Ela.

- Jeśli nie spróbujecie, to na pewno nic z tego nie będzie – odparłem. Jeżeli tak cię to bulwersuje, to dlaczego nie wypiszesz Michała z religii?

- U niego w klasie wszyscy chodzą – burknęła nieco oburzona.

- Za to u Kacpra i Okrucha nie wszyscy...

- Ale ja się nie wyłamię! - oburzenie Eli delikatnie narastało – Ja nie potrafię walczyć. Upraszczam jak tylko mogę.

Spolegliwość jako wirus. Wirus wywołujący otępienie, bezwładność, podatność na sterowanie. Otępienie prowadzące do śmierci. Śmierć może być powolna, ofiarą targają jeszcze jakiś czas przebłyski świadomości, że coś jest nie tak. „Poleruję brązy na Titanicu” kontra „Jedenaste – nie wychylaj się”. Nieprawdą jest stwierdzenie, które głosi, że ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi, gdyż to właśnie brak działania jest błędem największym. Śmierć może być szybka. Wystarczy zażyć „Zbawienie”, by dołączyć do grona żywych trupów.

Ile czasu minie od twojej śmierci do czasu, w którym natura pochłonie twoje ciało? Dni? Godziny? A może lata? Kilkadziesiąt lat?

Co dzisiaj uprościłeś/aś?

 

Dział: Polak, KATOLik
poniedziałek, 10 sierpień 2015 23:50

Zaklęty krąg cz 3. Toksyczny odpad

 

„Nie jestem osobą wierzącą, ale chodzę do kościoła, bo chcą tego moi rodzice/teściowie. Nie będę z nimi walczyć, nie mam siły, chęci, nie widzę możliwości wygrania takiego starcia”. Potulnie, niczym skazany na dożywocie więzień, poddajesz się wpływowi rodziców. I to nie ważne, że masz 15 czy 55 lat, twoje ciało jest bezwładne, dusza dusi się w klatce, spojrzenie ginie gdzieś w otchłani nicości. Zatraciłeś pierwotne instynkty, jesteś niczym lew w zoo, karmiony przez opiekunów, niezdolny do samodzielnego polowania, a jedyny znany ci świat, to ciasna klatka i tłumy gapiów po drugiej stronie krat. Jesteś czyjąś własnością.

Rodzice spod znaku „daliśmy ci życie, zatem mamy pełne prawo ci je odebrać” spełnili swój chrześcijański obowiązek wychowania w wierze. Zawlekli cię jako niemowlę do chrztu, wypchnęli nic nie rozumiejącego do pierwszej komunii, skutecznie groźbami przemówili ci do rozumu, abyś przystąpił do bierzmowania. Nigdy nie wprowadzali cię w tajniki wiary, nie rozmawiali z tobą o współczesnym świecie widzianym przez pryzmat nauk KK, bo nie mieli czasu, ochoty, a przede wszystkim dlatego, że sami całkowicie nie rozumieją wyznawanej przez siebie wiary. Nauczeni ślepego wykonywania zainstalowanego im w dzieciństwie oprogramowania, przypominają sobie od czasu do czasu, że są strażnikami wiary w rodzinie. I stwierdzają, co następuje, że np. syn, czy córka dawno w kościele nie byli, że bywają (albo i nie) tylko od święta, że się nie modlą, że księdza po kolędzie przyjąć nie chcą. Prawdziwy dramat i zamach na domowe sanktuarium to wyrażenie braku chęci wzięcia ślubu kościelnego (lub ślubu w ogóle), braku chęci ochrzczenia dziecka, lub posłania go do pozostałych sakramentów. Do boju zatem! Wyciągamy oręż. O ile młodsze dzieci śmiało można było nawracać pasem, to na dorosłe zadziałać musi marudzenie, ględzenie, kąśliwe aluzje, fochy, straszenie rozchorowaniem się, lub nawet zejściem ze zgryzoty. Warto zauważyć pewną prawidłowość: rodzice nie zaczynają w takich sytuacjach rozmów o wierze, nie interesują ich motywy takiego, a nie innego postępowania dzieci. Nie próbują wyjaśniać, sprowadzać na „dobrą drogę”. Jedyna sugestia to „idź do kościoła”, „przyjmij sakrament, bo się będą z ciebie śmiali”, „trzeba w coś wierzyć”. Niestety, przy całym szacunku do rodziców, demaskuje to ich katolską obłudę. Z takiej sytuacji są tylko dwa wyjścia. Pierwsze, to wspomniany wcześniej etat lwa w zoo. Drugie to bunt. Niby proste, prawda? „Kto w tym wieku nie jest przeciwko porządkowi tego świata, ten urodził się martwy”, jak powiedział Alfred Bizanc. Jeśli posiadasz osobowość, to kiedyś będziesz chciał porzucić rolę kukiełki w czyimś teatrzyku. Będziesz chciał żyć kierując się własnym światopoglądem. Zrozumiesz, że tobie, i twoim poglądom należy się szacunek. Również od rodziców, bo nie jesteś ich własnością. Nie ma piękniejszego dnia w życiu rodzica niż ten, w którym zaobserwował, że jego dziecko z poczwarki przeobraża się w pięknego motyla. Dziecko, które jest zdolne do samodzielnego myślenia, jest zdolne do kierowania się własnym osądem, podąża za własnymi marzeniami i pragnieniami. Jeśli masz szczęście, i twoi rodzice wolni są od mentalności niewolnika, tak właśnie będzie. Jeśli niestety, takiego szczęścia nie masz, będziesz dla nich toksycznym odpadem. Będą uważali, że przynosisz im wstyd, a kieckowy przebieraniec będzie ich w tej świadomości umacniał (zawsze to parę złotych można trafić za msze w intencji „nawrócenia” dziecka). Szanuj takich rodziców, ale przykładu nie bierz. Co się stanie? Może z czasem nabiorą do ciebie odrobinę, lub więcej szacunku, może pokalają się drobinką nie w pełni zrozumianej tolerancji, może się od ciebie odwrócą. Jedno jest pewne: przetrwają. Nie umrą z tego powodu. Ich stan psychiczny nie pogorszy się. Regularne dawki „Zbawienia” i obcowanie z Dealerami zapewniają przecież siłę. Nie musisz składać swojego życia na ołtarzu ich lepszego samopoczucia.

Słaba wiara w słuszność wyboru własnej drogi zawsze zostanie stłamszona przez lenistwo i oportunizm. Ludzie będący niczym liście na wietrze są najbardziej podatni na wpływy innych. Roboty, którym nie zaprogramowano poddawania cudzych osądów w wątpliwość, są przecież idealnymi klientami Dealerów, i doskonałym środkiem do realizacji cudzych marzeń.

 

Dział: Polak, KATOLik
niedziela, 29 marzec 2015 20:08

Zaklęty krąg cz 2. Zbrodnia

 

Suseł: - Twoje dzieci są wierzące?

Bońka: - Żona ochrzciła córkę. Ja chciałem, żeby zdecydowała sama, jak skończy osiemnastkę.

Suseł: - No to języka też nie trzeba było jej uczyć. Tylko czekać, aż sama zadecyduje, czy chce mówić po chińsku, czy po polsku. A do przedszkola wysłałeś? Jeść uczyłeś? Co, tylko o chrzcie miała sama zadecydować?

 „Służby specjalne”

 Scenariusz i reżyseria Patryk Vega

„Jak dorośnie, to zdecyduje, czy będzie chodzić do kościoła, czy nie. A na razie zapiszę je na religię, to przecież nic nie zaszkodzi” - taką właśnie iluzją wielu ludzi karmi siebie i swoje otoczenie, a swoim dzieciom niszczy lub okalecza przyszłość. Równie dobrze można dziecko skierować na termin do grabarza, niech popracuje kilkanaście lat łopatą. Przecież wyrobi sobie mięśnie, a te się ponoć przydają. Gdy osiągnie pełnoletność, samo zadecyduje, jaki zawód będzie chciało uprawiać. Może jednak okazać się, że np. droga kariery pianisty jest już dla niego nieodwracalnie zamknięta, bo wyniszczone przez lata palce nigdy nie nabiorą pożądanej zręczności i delikatności.

Jaki wybór ma dziecko, oddane wraz ze swoją ufnością, naiwnością i czystością pod opiekę oprawców w czarnych sukienkach? Upatrujesz wynaturzeń spoglądając na transwestytów, naśmiewasz się z transseksualnej posłanki, ale nawet oko ci nie drgnie podczas oddania swojego dziecka pod opiekę dewianta ubranego w sukienkę. No ale liczy się fakt, że pozbyłeś się kłopotu. Oni tam dziecku wszystko wytłumaczą, a ty spokojnie możesz położyć się na kanapie z piwem i paczką taniego bekonu, żeby w spokoju obejrzeć te wszystkie wspaniałe programy, w których „ci idioci to mają normalnie problemy”. Katabasi zaś skwapliwie skorzystają z prezentu od ciebie. Na początek zabiją procesy myślowe twojej latorośli wszczepiając jej kilka idiotycznych regułek. Wmówią mu winę, postraszą diabełkami i kociołkiem smoły, pomachają przed nosem trupem na krzyżu, i oczywiście wskażą jedyną dłoń, która ewentualnie, prawie za darmo, pomoże mu się wykaraskać z tak straszliwych opresji. Potem już tylko ciągłe powtarzanie: „wierzę, bozia, jezusek, kocham, jedyny, najwyższy, zbawiciel” tak długo, aż dziecku będzie wydawało się, że to jego samodzielne myślenie. Dodatkowo wyśmiewanie tych, którzy nie wierzą w to samo, podżeganie do ich prześladowania, wzmacnianie odczucia bycia częścią „tej lepszej” grupy.   

Jeśli zatem sam nie wierzysz, a do kościoła uczęszczasz jedynie z przyzwyczajenia, i posyłasz swoje dziecko na religię, dokonujesz nieodwracalnej zbrodni na jego psychice. Odruchy i nawyki wpojone w tym wieku przy pomocy strachu i nienawiści pozostaną w człowieku już na zawsze. Niewiele jest osób, które mają na tyle silną psychikę, że potrafią w dorosłym życiu zwalczyć lęki i poczucie winy zaszczepione w dzieciństwie. Ucz swoje dziecko samodzielnego myślenia, otwartości na świat, zanim ktoś zrobi z niego żywego trupa.

 

Dział: Polak, KATOLik
sobota, 04 październik 2014 01:13

Zaklęty krąg cz 1. Babcia

 

Znam pewnego człowieka. Być może nie wyróżnia się niczym szczególnym – ot żona, dwóch synów, dom, praca. Może i w coś tam sobie wierzy, generalnie jednak względem KK reprezentuje stanowisko „niewierzący, ale praktykujący”. Tzn. posiada wszystkie sakramenty, żona również, dzieci stosownie do wieku też, ale na tym w zasadzie się sprawa kończy, bo nie utożsamia się z kościelnymi frazesami, będąc wręcz ich zagorzałym przeciwnikiem. Dlaczego zatem pozwala, by jego dzieciom wypychano do głów zabobony które on sam wyśmiewa? Czyżby umiłowanie tradycji przodków? Fascynacja folklorem? Otóż twierdzi on, że... Babcia nie wyobraża sobie, żeby któreś z jej dzieci lub wnucząt nie chodziło do kościoła. W głowie jej się nie mieści taka ewentualność, że w jej rodzinie mógłby być „ancykrys”. Zapewne w Waszych umysłach pojawiła się właśnie projekcja starszej, doświadczonej przez życie, schorowanej, bogobojnej kobiecinki, która schodzi z tego świata z pękniętym sercem na wieść o tym, że jej kochany wnuczek opuścił niedzielną mszę, bo postanowił pograć na konsoli. Nie, to nie ta bajka. Babcia owszem, swoje lata ma, ale jest całkiem na chodzie i niejedno już przeżyła. Powiecie, że kolega z rodziną zwyczajnie nie chcą jej ranić? Spokojnie, babcia zahartowana, program zainstalowany przez Dealerów „Zbawienia” pracuje bez niebieskich ekranów. Beretka z antenką odbierającą sygnał sterowania radiowego wprost z Torunia jest na wyposażeniu standardowym. Do tego 2 poduszki powietrzne, ale niestety brak hamulców. O co zatem chodzi? Podobno, jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Babcia odpala rodzince kolegi co miesiąc część emerytury. Rodzince i bez tego niczego nie brakuje, no ale parę dodatkowych peelenów na zbytki zawsze się przyda. Babcia płaci i wymaga. Chciałoby się olać przebierańców w sukienkach, no aleee... pieniążki są takie miłe. Co tam dzieci, niech pochodzą na religię, a potem i tak będą wyznawały jedynego właściwego boga – mamonę.

Znam też inną Babcię. Nie finansuje, nie chodzi do kościoła, ale uważa się za wierzącą. Typ osoby, która wybiera miłe dla siebie obyczaje i je realizuje w praktyce. Zapytana, czy wyobraża sobie, że jej wnuczka mogłaby nie pójść do komunii odpowiada oczywiście, że nie. Ogólnie daje się odczuć, iż ma blade pojęcie o znaczeniu poszczególnych sakramentów, rozmyślania nad dogmatami wiary nie praktykuje, ot takie bezmyślne realizowanie strzępków oprogramowania bez jakiejkolwiek nadziei na zmianę. Pada zatem dopełniające pytanie „dlaczego?”. Odpowiedź ścina „bo to taki piękny, majowy zwyczaj, dziewczynki w bieli...”. No tak, dla kilku sekund przyćpania mózgu Babci „Zbawieniem”, wnuczka ma się nabawić poważnych zadr w psychice.

Ludzie kultywują martwe od dawna obrzędy traktując je jako dziedzictwo kulturowe. I pomimo iż uważają większość z nich za idiotyczne gusła nie mają odwagi przełamać zaklętego kręgu. Tego nie da się określić mianem religijności. Spychanie elementów niechcianego wyznania, z którym człowiek się rzekomo utożsamia, na margines życia, potęguje uczucie brnięcia w bagnie po pas z tendencją spadkową. Szacunek to coś, co można zdobyć i bardzo szybko stracić, i nie należy się on wyłącznie osobom starszym, a szczególnie takim, którzy nie potrafią uszanować nas samych i naszych poglądów, inności. Własna droga zawsze jest usłana cierniami, ale tylko martwe ryby płyną z prądem.

 

Dział: Polak, KATOLik
Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank

Kalendarz

« Lipiec 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

Odwiedź koniecznie:

Użytkownicy

Statystyki odwiedzin

4162871
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Ostatni tydzień
Ten miesiąc
Ostatni miesiąc
Wszystkie
3732
20549
105992
3911672
571617
642533
4162871

Twoje IP: 54.198.147.221
2017-07-28 04:35:21