piątek, 19 kwiecień 2013 16:33

Pierwsza Komunia

Napisała 
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Feliks pogania mamę, żeby się pospieszyła bo zaraz zacznie się msza w kościele. Kaśka psioczy i marudzi, bo do tej pory do kościoła nie chodziła wcale, a teraz musi popylać z synem przynajmniej raz w tygodniu, wtedy kiedy babcia nie może. Na początku martwiła się, że Feliksowi tak modlitwy przypadły do gustu, że jeszcze umyśli sobie i zacznie chodzić co niedziela, a jak on to i ona – bo przecież samego nie puści, bo daleko. Na całe szczęście okazało się, że to ksiądz cwaniura za każą zaliczoną mszę daje obrazki, a kto uzbiera wszystkie, ten dostaje nagrodę. Czyli to zwykłe zawody są, a dzieciaki są zainteresowane tylko ową „nagrodą”. Skąd taki wniosek? A no sam Feliks podjarany kiedyś wypalił, że jeszcze trzy obrazki i wygra. Wypytywany przez rodzicieli wytłumaczył na czym zabawa polega i oboje z ulgą odetchnęli, że to nie religia a zwykły materializm dzieciaka ciągnie na to odmrażanie tyłka w kościelnych murach. Całą sprawa ma jednak większy zakres zasięgu: Feliks i jego rówieśnicy właśnie przygotowują się do pierwszej komunii świętej, czyli zwyczajowego zjedzenia pierwszego opłatka z ręki księdza. Rzecz cała ciągnie się już od kilku miesięcy i Kaśkę zaczyna szlag trafiać, bo to koszta są niesamowite, a ona z mężem ledwo na spłatę kredytu wyrabiają. No a tutaj ksiądz sobie zażyczył 50 zł na kwiaty do kościoła, 50 zł na różaniec i książeczkę (które na jarmarku koło Jasnej Góry chodzą po 10-12 zł), 70 zł na prezent dla proboszcza no i 5000 zł na poczet kościoła, ale to już łaskawie rozłożył na rodziców wszystkich „owieczek”, które mają dostąpić tej niezwykłej chwili „uduchowienia” (czyli wydojenia z kasy). Do tego jeszcze 100-200 zł na tzw. albę, w której dzieciak pójdzie na całą imprezę. Ogólny koszt: coś koło 400 zł, ale to przy sprzyjających wiatrach (to zależy ile krawcowa za albę sobie policzy i na ilu rodziców rozłoży się koszt „dobrowolnej darowizny na kościół”). Jednak to jeszcze nie wszystko moi mili! Bo przecież jeszcze impreza post-komunijna, która musi być huczna i wystawna jak wesele, bo inaczej to wstyd by był, obmowa rodzinna i potępienie w oczach sąsiadów. Powiedzmy, że to pochłonie kolejne 2000 zł, no może 3000 zł, bo jeszcze dzieciak prezentu się dopomina: a to komputer, albo skuterek, może X-BOX lub inny gadżet, który obecnie jest na topie – w sumie to cholera wie, czego te dzieciaki dzisiaj oczekują, ale myślę że za parę lat w normie będzie quad i willa na przedmieściach – w końcu życie porządnego chrześcijanina na odpowiednim poziomie należy zacząć! Myślę sobie o tym wszystkim i zastanawiam się, jaki to ma sens i czego te dzieciaki się uczą: modlitwy i swojej tożsamości religijnej czy zasad bankowości? Zbita z tropu zagadałam do Feliksa w te słowa:

 JA: a powiedz mi, co to znaczy że ktoś idzie do pierwszej komunii?

 F: no że Jezuska do serca się przyjmuje

 JA: czyli co?

 F: no nie wiem, ksiądz kiedyś mówił ale nie pamiętam-

 JA: to kiedy on ci to mówił?

 F: dwa miesiące temu? Nie wiem. Nie pamiętam

 JA: to co wy na tych próbach robicie i o czym gadacie?

 F: no jak kto ma stać, za kim iść, kto co czyta i piosenki ćwiczymy

 JA: to ksiądz nie przypomina wam cały czas i nie rozmawia z wami o znaczeniu pierwszej komunii?

 F: nie, a po co?

 JA: acha. A listę prezentów, które masz dostać pamiętasz?

 F: No jasne że tak! Telewizor, taką fajną grę co kosztuje chyba 500 zł, nowe meble, kasę i... (itd., itp.)

To tyle, moi mili, jeśli chodzi o wartości których uczy nas kościół. Już nawet księża nie udają, że tu o jakąś wiarę chodzi, czy o ogólnie duchowe wartości, jakieś uwznioślenia mistyczne prawie i zdobywanie wyższych stopni wtajemniczenia w cud boży. Na religii dzieciaki się nudzą, uczą się wyimaginowanych życiorysów świętych na zasadzie gombrowiczowskiej (słynne „Słowacki wielkim poetą był” przekłada się na „Jan Paweł II świętym był”) i później bardziej lub mniej świadomie wrastają w ten cały moher. Ktoś mógłby mnie w tym momencie oskarżyć o ateizm i o prześladowanie porządnych chrześcijan...a tu zonk, bo ja wierząca jestem i nie chodzi mi o to, żeby katolicyzmowi wsadzać kij do oka. Sama zostałam wychowana w powyższym modelu i do dzisiaj srogo ubolewam nad tym – bo nikt mnie nie uczył samodzielnego myślenia, nikt mi nie powiedział na czym moja religia polega tak naprawdę i nikt nie mówił prawdy o żywotach chrześcijańskich świętych. Z najmłodszych lat pamiętam tylko tyle, że rodzice zmuszali mnie do chodzenia do kościoła, katechetka mówiła o świętych, którzy byli już za życia jakby pół-aniołami, a ksiądz w kościele przez 15 minut mówił o potrzebie dawania na tacę i wymieniał nazwiska tych, którzy dali więcej niż inni (swoisty konkurs na siłę wiary, czy jak?!). Zapamiętałam więc tylko tyle, że w katolicyzmie najważniejsze to cotygodniowe przyjście na mszę i dawanie księdzu kasy, bo inaczej będziemy potępieni. Wspomniany przeze mnie wcześniej Feliks radzi sobie z tym systemem dużo lepiej. Idzie do kościoła wtedy, kiedy może coś za to dostać, a jeżeli fanta nie będzie, to się buntuje i olewa system. Mama Feliksa syna nie przymusza, bo żal jej tych złotówek, co to na tacę musiałaby rzucić, bo inaczej ludzie by na nią krzywo patrzyli. Ojciec Feliksa ma wszystko w dupie, bo ksiądz lepszą furą od niego jeździ i lepszy zegarek ma na ręku, więc jakoś trudno mu uwierzyć, że koleś na serio chce uczyć wiary i miłości. Wszyscy wiedzą o co chodzi, wszyscy przeliczają zawartość w portfelu statystycznego wiernego, ale nikt nie pada z prawdziwym przekonaniem czy pasją przed krucyfiksem na ścianie...ani ksiądz, ani tym bardziej parafianie. Ale nikt o tym nie mówi, bo to by zburzyło porządek, który powstał kilkaset lat temu. I biznes kręci się dalej.

 

 

Czytany 2126 razy Ostatnio zmieniany piątek, 19 kwiecień 2013 20:17

1 komentarz

  • Link do komentarza niekatolik wtorek, 22 kwiecień 2014 18:46 napisane przez niekatolik

    Tak zwana 1 komunia w stylu katolickim nie ma nic wspólnego z pamiątką wieczerzy Pańskiej ustanowioną przez Pana Jezusa przed Jego ukrzyżowaniem.Każdy może się o tym przekonać czytając Ewangelię zapisaną w Biblii. A co z tym zapisem się nie zgadza, wtedy jest religijnym spaczonym rytuałem, który nie ma wartości przed Bogiem.Poco go wykonywać, kiedy jest religijnym kłamstwem? No ale katolicy o tym nie wiedzą bo nie czytają Biblii, tylko wierzą religijnym oszustom w sutannach.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank

Kalendarz

« Listopad 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Odwiedź koniecznie:

Użytkownicy

Statystyki odwiedzin

6655817
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Ostatni tydzień
Ten miesiąc
Ostatni miesiąc
Wszystkie
11713
19974
111036
6397119
484500
621608
6655817

Twoje IP: 54.144.57.183
2017-11-24 14:08:46