piątek, 28 czerwiec 2013 14:11

Zdobywanie leveli

Napisała 
Oceń ten artykuł
(6 głosów)

 

O pierwszej komunii świętej już całkiem sporo pisałam. Temat rzeka, można by powiedzieć! Czy uważacie, że wyczerpałam go w wystarczającym stopniu? Bo ja myślę, że jeszcze nie. Po zmieszczeniu kilku zdań z mojego ostatniego wpisu na kilku forach ze zgrozą odkryłam, że internauci bardzo często zarzucają mi fatalny sposób wychowywania własnych dzieci (sic! Przecież ja ich nie mam!) i że to wyłączna wina takich rodziców jak ja, że dzieciaki dzisiaj są takie płytkie i materialistyczne. Mało kto przyznaje, że jakaś część winy leży po stronie kleru. Jak się okazuje, ksiądz w Polsce nadal stanowi jakąś siłę wyższą, zesłaną nam tutaj przez samego Boga po to, aby strzegł naszej moralności i dobrego prowadzenia się, oraz żeby chronił nas przez zbytnio wybujałą autonomią. Nie rozumiem tylko przy tym wszystkim – i tych zarzutach w stosunku do mnie i przy ślepym zaufaniu dla facetów w czerni – dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na tezę, którą wysnułam niejednokrotnie w moich tekstach. Ludzie powinni się decydować na przyjęcie wiary – jakakolwiek by ona nie była – dopiero w wieku przynajmniej tych 18 lat! Skoro musimy być pełnoletni aby spożywać alkohol, to czy nie powinniśmy być również pełnoletni przy wyborze tak istotnej dla naszego życia decyzji?! Przeciwników tego rodzaju idei jest ogromna rzesza, a ja nawet wiem dlaczego. Gdyby ludzie mogli samodzielnie i dobrowolnie wstępować do kościoła to okazało by się, że osób wierzących w naszym kraju jest tyle co Chińczyków – czyli nieco mniej niż przyjmuje się obecnie. Naturalnie zawsze występowałaby grupa, która przyjmowałaby chrzest i kolejne po nim sakramenty tylko dla „świętego spokoju”, żeby rodzina się nie czepiała, ale nadal byłaby to mniejsza „drużyna” niż obecnie. Po co ludzie dzisiaj uczestniczą w „zdobywaniu leweli”? Rozmawiałam z grupą 13-to latków, którzy już jakiś czas temu przeżyli swoją pierwszą komunię. Oto, co uzyskałam z tej rozmowy:

JA: Pamiętasz swoją komunię?

13-latkowie (ich odpowiedzi pokrywały się ze sobą do tego stopnia, że postanowiłam zbudować z nich jeden dialog, ale nie zmienia to faktu że rozmów było około 6-7): No coś tam pamiętam. Fajnie było, bo dostałem/łam....(w tym momencie wysłuchiwałam listy prezentów, zakodowanej w łepetynce dzieciaka jak mantra)

JA: A coś poza prezentami pamiętasz? Pamiętasz czego się uczyłeś i o czym się dowiedziałeś?

13-ki: Niee, już nie. No może „Ojcze nasz”, ale niecałe.

JA: A sens ogólny komunii? Pamiętasz po co ci to było?

13-ki: No że do kościoła mnie przyjmują i że teraz do komunii mogę chodzić

JA: No a co sam myślisz o komunii? Potrzebne ci to było?

13-ki: W sumie to nie. Fajne prezenty dostałem/łam i kasy sporo. Ale komunia to nie wiem po co mi, i tak do kościoła nie chodzę.

JA: Jak to? Do spowiedzi i do komunii też nie?

13-ki: Nie. Nie mam czasu. Rodzice też nie chodzą, to po co ja mam chodzić?

JA: Wierzysz w Boga?

13-ki: Trochę chyba wierzę. Nie zastanawiam się nad tym. Nie wiem po co mi religia.

Wynik mojej rozmowy nie był pocieszający. Potwierdziło się tylko to, co już wcześniej zakładałam: Przez fakt narzucania dzieciom jakiejkolwiek ideologii lub zasad, stają się one jedynie obojętnymi i bezmyślnymi owcami, które są bezużytecznymi zwierzętami, a nie inteligentnymi i wartościowymi dowodami na istnienie Pana. Ludzie wierzą dzisiaj w Boga jak te owce w elektrycznego pastucha: Czy ta wiara ma jakąkolwiek wartość i sens?

Przejdźmy dalej: wiemy już, że dzieciaki dzisiaj nie wierzą, albo nie zastanawiają się nawet, czy wierzą. Do komunii idą, bo chcą tego rodzice, dziadkowie i sąsiedzi, a poza tym mają z tego kasę i prezenty, więc dlaczego nie? Zastanówmy się zatem, jak wygląda ta wiara kilka lat później, kiedy przechodzimy do następnego „lewelu” wtajemniczenia. Następnym w kolejce do odbębnienia, bardzo ważnym rytuałem jest bierzmowanie. Sama je przeszłam i gdzieś na dnie szuflady mam papier potwierdzający, że otrzymałam to swoje trzecie imię i że Duch Święty mnie pobłogosławił, czy coś tam takiego. Szczerze? Nawet nie wiem po co przechodzi się bierzmowanie. Jedynym powodem jaki pamiętam to to, że będę mogła wziąć ślub i być matką chrzestną. Jeżeli natomiast chodzi o wartość duchową, którą sakrament bierzmowania powinien we mnie rozwinąć, to system znowu zawiódł. Rozmawiając z kolejną grupą, tyle że już ludzi prawie dorosłych i dorosłych zupełnie, odkryłam że nawet w okresie późniejszym nie jesteśmy jakoś w stanie za bardzo się zagłębić w duchowy aspekt naszej wiary. Do bierzmowania nadal podchodzi się po to, żeby mieć ten papier „w razie czego”, żeby nie było w przyszłości problemów z ślubami, chrzcinami i innymi bajerami. Jest to przykra konsekwencja wcześniejszego tresowania nas w wierze, a nie uczenia jej. W końcu czym skorupka za młodu....czyż nie?

 

 

Czytany 3332 razy Ostatnio zmieniany piątek, 28 czerwiec 2013 14:22

2 komentarzy

  • Link do komentarza em sobota, 25 kwiecień 2015 14:49 napisane przez em

    najwiecej homoseksualistow jest wśrod ksieży. Pamietam jak mój stary kumpel mi powiedział "nigdzie sie tak nie spedaliłem jak w Seminarium"

  • Link do komentarza Bolo czwartek, 11 lipiec 2013 12:43 napisane przez Bolo

    Homoseksualni ojcowie adopcyjni gwałcili dziecko przez 4 lata
    Dodane przez: Redakcja Fronda.pl | 10.07.2013, 12:21 | komentarzy: 60 | odsłon: 4482

    Tagi
    pedofile
    homoseksualiści
    adopcja
    wykorzystywanie seksualne
    geje
    Rosja
    Australia
    Nowa Zelandia
    zboczeńcy
    chorzy psychicznie

    Homoseksualiści częściej są pedofilami niż heteroseksualiści (Fot. Fronda)

    Homoseksualiści częściej są pedofilami niż heteroseksualiści (Fot. Fronda)
    Amerykanin i Nowozelandczyk nie tylko sami gwałcili adoptowanego syna, ale udostępniali go także całej grupie pedofilów. Proceder „wypożyczania” trwał od 2 do 6 roku życia dziecka, ale przez „ojców” gwałcony był najprawdopodobniej już o wiele wcześniej.

    Amerykanin, Mark J. Newton, został już skazany na karę 40 lat pozbawienia wolności oraz na zapłatę odszkodowania w wysokości 400 tys. dolarów. Jego nowozelandzki partner, Peter Truong, oczekuje jeszcze na proces.

    Para żyła od 2002 w australijskim Cairns. Od 2002 szukali matki zastępczej dla dziecka, które chcieli wychowywać. W Rosji znaleźli kobietę, która za 8 tys. dolarów zgodziła się urodzić dla nich dziecko. W 2005 kilka dni po narodzinach, homoseksualiści przewieźli chłopca do Australii. O sprawie poinformowała nawet australijska telewizja.

    Jak poinformowała rosyjska stacja RT Novosti, para wykorzystywała adoptowanego syna niemal od urodzenia. Jedno z nagrań wedle doniesień pokazuje, jak Newton obcował z synem, gdy ten miał niespełna dwa tygodnie.

    Para wypożyczała chłopca pedofilom z Australii, Francji, Niemiec i z USA. Policja zidentyfikowała póki co 8 mężczyzn, którzy mieli kontakt z chłopcem między 2 a 6 rokiem jego życia.

    Sprawa wyszła na jaw, gdy w obławie policyjnej w Wellington (Nowa Zelandia) odkryto zdjęcia chłopca.

    Przed sądem jeden z adopcyjnych ojców powiedział: „Ojcostwo było dla mnie zaszczytem i przywilejem, który zalicza się do najlepszych sześciu lat mojego życia”.

    Wcześniej, w 2010 roku, Newton i Truong udzielili wywiadu reporterowi stacji ABC w Far North Queensland, w którym opowiadali o swojej walce, jaką toczyli by móc posiadać dziecko jako para gejowska. W momencie udzielania wywiadu wykorzystywali chłopca już od 5 lat.

    PCh/kath.net/smh.com.au

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank

Kalendarz

« Maj 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Odwiedź koniecznie:

Użytkownicy

Statystyki odwiedzin

2890878
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Ostatni tydzień
Ten miesiąc
Ostatni miesiąc
Wszystkie
5621
21131
26752
2713149
640104
652582
2890878

Twoje IP: 54.161.77.58
2017-05-29 06:06:06