Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 983
czwartek, 13 czerwiec 2013 14:52

Religia w przedszkolu cz 1. Największy dar

Napisał 
Oceń ten artykuł
(25 głosów)

 

Dzieciom dzieje się krzywda. Są zastraszane i indoktrynowane. Opowiada się im o scenach rodem z horrorów. Wmawia się im winę i żąda zadośćuczynienia. I to wszystko w państwowych placówkach, za twoje podatki. Dlaczego nic nie robisz?

Dziecko wychowywane jest do służenia w pozycji na kolanach. Młody, chłonny i podatny na manipulację umysł jest skrzętnie programowany ; trzeba go zastraszyć gniewem starca na chmurce i smołą zapewnianą przez diabełki z widełkami. Cóż w tym trudnego? Postacie te są dla kilkulatka tak samo realne jak rodzice, dodatkowo jest on wystawiony na wpływ autorytetu jakim jest ksiądz lub katechetka, oraz dzięki instynktowi stadnemu bierze udział w zbiorowych, błagalnych zawodzeniach w intencji zaćpania kolejnej dawki „zbawienia”. Rodzice zamiast chronić swe dziecko przed używkami, sami wpychają je w łapy Dealerów. Oddają najważniejsze dla siebie istoty na pastwę pasożytów atakujących mózgi i ciała swych ofiar. Co jakiś czas media huczą o kolejnym ujawnionym pedofilu w sutannie, ale na Uzależnionych od „Zbawienia” jak widać to nie działa. Środowisko ludzi myślących zadaje pytanie: w jaki sposób klecha mógł wykorzystywać seksualnie młodego chłopca przez kilka lat? Owszem, nikt z nas nie jest przez cały czas bezpieczny, i takie jednostkowe wydarzenie mogło mieć miejsce: zmanipulowany chłopiec dał się zwabić na plebanię, po czym nie był w stanie przeciwstawić się siłą fizyczną dorosłemu mężczyźnie. Natychmiast po tym wydarzeniu powinien jednak opowiedzieć wszystko rodzicom, w konsekwencji czego Policja jeszcze tego samego dnia zamyka zboczeńca w areszcie. Nie z katabasami jednak te numery! Prawidłowo zaprogramowani rodzice spuszczają solidne manto „kłamliwemu” dziecku, które zaszczute i w domu, i we wspólnocie religijnej, pozostaje bez żadnej pomocy przeżywając podobne dramaty często jeszcze wiele lat.  Jak bardzo trzeba być otępiałym od ciągłego zażywania „zbawienia”, żeby nie uwierzyć własnemu dziecku? Zabić jego psychikę swoją biernością, obojętnością wobec tego, co go spotkało? Lub, co gorsza, stanąć po stronie jego oprawcy - oślizłego pasibrzucha z lepkimi rękami? Nadinterpretacja nauki „Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” prowadzi do sprzedaży własnych dzieci w zamian za „zbawienie”. Dziecko nie jest twoją własnością, tylko chwilowo sprawujesz nad nim opiekę i nie masz prawa go sprzedawać. W zamian za kilka minut euforii pozwalasz, by twoje dziecko zostało wychowane w poczuciu winy, lękach i w wąskim światopoglądzie. Nie pozwalasz, by miało swobodny wybór i wolne myślenie.

Wielu ludzi skutecznie wyrwało swoje umysły z okowów religii. Uwolnili swoje myślenie, zanegowali papkę wtłaczaną przez kler. Wciąż nie potrafią oni jednak opuścić zagrody opatrzonej napisem „presja społeczna” czyli inaczej „co ludzie powiedzą”. Tacy ludzie posiadają swój system wartości, nie uznają za stosowne chodzenia do kościoła, nie modlą się przy byle okazji, często wierzą w to „coś, dzięki czemu wszystko istnieje”, ale nie utożsamiają tego czegoś ze starcem na chmurze. Najczęściej brak im odwagi na publiczne przyznanie się do niektórych antykościelnych myśli. Posyłają swoje dzieci na religię, popychają do uczestnictwa w sakramentach z obawy przed ostracyzmem. Chętnie żyliby pełną piersią, ale… boją się o opinię innych. I tutaj tworzy się swoisty paradoks: okazuje się, że we wspólnocie tacy ludzie stanowią zdecydowaną większość, ale ulegają rodzajowi wzajemnej hipnozy. Często wystarcza jedna osoba, by ta niewidzialna bariera pękła jak bańka mydlana. Nie należy bać się opinii innych. Często może być zbliżona do naszej, chociaż niekoniecznie spójna z opiniami głoszonymi przez media. To, że ujawnimy swoje poglądy niekoniecznie musi spowodować ostracyzm. W największej ilości przypadków opinia innych ludzi na nasz temat po prostu nie istnieje. Tak, jak często my nie mamy opinii na temat innych ludzi. Tylko małe osobowości zaprzątają swoją uwagę faktami z życia sąsiadów, bo swojego życia zazwyczaj nie mają. Swoboda we własnym myśleniu i wyrażaniu poglądów jest milion razy cenniejsza niż główna rola w teatrzyku odgrywanym przed otoczeniem. Naprawdę nie musisz „w snach kląć, a w życiu ślinić się”. Oszukać możesz wszystkich, poza sobą.

Religia  coraz częściej traktowana jest w systemie 3Z, czyli Zakuć, Zdać i Zapomnieć. Dzieci i młodzież popychane są w kierunku „zdobywania” sakramentów bo „a nuż się przyda”.  Wielu katabasów traktuje ją jak zawód, ale przecież dobry sprzedawca sprzeda wszystko, a najgorszy Dealer to taki, który sam ćpa swój towar…

 

 

Czytany 9505 razy Ostatnio zmieniany piątek, 12 sierpień 2016 23:32

10 komentarzy

  • Link do komentarza Kazimierz niedziela, 23 listopad 2014 13:42 napisane przez Kazimierz

    Jednym słowem już w przedszkolu czarni wciskają dzieciom prymitywne katolickie bałwochwalstwo. Hańba dla oświaty.

  • Link do komentarza vald czwartek, 16 październik 2014 08:38 napisane przez vald

    Podobno nie może być religii w podstawie programowej przedszkola, czyli 5 godzin od 8.00 do 13.00. Tylko nie jest to "podobno", tylko na pewno. Natomiast w przedszkolach, aby Pani katechetce udogodnić Pani dyrektor pozwala na religię w tym czasie. Np. jest ładna pogoda, ale dzieci (3-latki) muszą siedzieć w przedszkolu i uczyć się gdzie jezusek ma serduszko. Nie posyłam dziecka na religię i musi być wyprowadzane do innej grupy (razem troje dzieci z naszej grupy).
    "religia zaczęła się, kiedy jedna małpa powiedziała drugiej, że ten z góry kazał oddać banana"

  • Link do komentarza Marcin wtorek, 16 wrzesień 2014 14:00 napisane przez Marcin

    W przedszkolu, do którego chodzi moja córka (4 lata), żeby zorganizować lekcje angielskiego wymagana jest zgoda 100% grupy. Wystarczy liberum veto jednego rodzica i cała grupa nie ma angielskiego. Uzasadnienie: nie ma warunków, żeby grupę podzielić. Ale w przypadku religii już nie ma takiego wymogu. Dzieci nie chodzące są wyprowadzane z sali. Dlaczego takie podwójne standardy? W dodatku czas na religię został zabrany z czasu na leżakowanie. Dwa razy w tygodniu dzieci krócej śpią. Oczywiście wszystkie - te nie chodzące też. Bo przecież muszą wyjść z sali.

  • Link do komentarza olo czwartek, 28 listopad 2013 08:39 napisane przez olo

    Już niedługo, jak dojdzie do odpisów podatku to będzie widać ile katolików jest w tym dzikim kraju. Może nasi władcy się opamiętają.

  • Link do komentarza Aramis sobota, 19 październik 2013 02:56 napisane przez Aramis

    Cieszę się, że dzieci są uczone religii katolickiej już od najmłodszych lat, wedle wskazań Pana Jezusa: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie!"

  • Link do komentarza mt-qlik czwartek, 17 październik 2013 09:26 napisane przez mt-qlik

    Przerażające! Proponuję, żeby zrobić w takich przedszkolach zajęcia z islamu, buddyzmu, czy jakiegokolwiek czegośtamizmu i niech dzieci katolickich rodziców wychodzą wtedy z sali, ciekawe czy będą się dobrze z tym czuły. U nas w szkole podstawowej, niektóre klasy pierwsze (sześciolatki!!) mają religię w środku zajęć, a dzieci niechodzące idą na świetlicę albo do biblioteki. Czy to nie jawna dyskryminacja? Zajęcia w planie ramowym zajęć powinny obejmować to, co jest dla wszystkich obowiązkowe. Religie, kółka szachowe i inne dodatkowe, niech są jako fakultet. Niech funkcjonuje to na zasadzie wynajęcia sali przez księdza, żeby przeprowadzić swoje zajęcia. I niech te zajęcia nie są przypisywane dla konkretnych klas (np Ia, b, c) nikt nie robi koła przyrodniczego dla klasy Ia tylko ewentualnie dla klas I (a częściej dla I-III). W takiej formie jak jest to obecnie zawsze jest to dyskryminacją dzieci, które w religii nie uczestniczą. Ksiądz nie powinien brać udziału w życiu szkoły ani zasiadać w radzie pedagogicznej.

  • Link do komentarza Blister poniedziałek, 07 październik 2013 19:38 napisane przez Blister

    Autonomic,
    polecam http://stop-dyskryminacji.blogspot.com/
    Czasem po prostu nie może obejść się bez rewolucji. Pozdrawiam!

  • Link do komentarza Autonomic poniedziałek, 07 październik 2013 19:17 napisane przez Autonomic

    Moja córka 6 lat nie chce religii w przedszkolu ale nie chce też wychodzić z sali do innej grupy. Znalazłem info że zajęcia dodatkowe jakim katolizacja winny odbywać się poza czasem ramowym więc po godz. 13.00 co by jej odpowiadało gdyż wówczas ją odbieramy. Gdybyśmy znali unormowanie prawne tej ordynacji byłoby nam to łatwo wyegzekwować ale już nie wiem gdzie mam szukać..

  • Link do komentarza Twardowski sobota, 14 wrzesień 2013 04:41 napisane przez Twardowski

    Religia w żłobku to dopiero byłby super pomysł! ;DDD

  • Link do komentarza Justyna wtorek, 18 czerwiec 2013 09:58 napisane przez Justyna

    No i pięknie powiedziane. Z tym trzeba iść do przedszkola, albo wydrukować broszurki i zostawić w szatni w pierwszej grupie, gdzie naćpani zapisują swoje skarby na pierwszą religię. I tak już zostaje do matury. Za każdym razem widzę w szatni święte obrazki.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank

Kalendarz

« Listopad 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Odwiedź koniecznie:

Użytkownicy

Statystyki odwiedzin

6655771
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Ostatni tydzień
Ten miesiąc
Ostatni miesiąc
Wszystkie
11667
19974
110990
6397119
484454
621608
6655771

Twoje IP: 54.144.57.183
2017-11-24 14:06:47